piątek, 18 grudnia 2015

ONE DAY IN WROCŁAW

  Długi czas już chciałam odwiedzić Wrocław, bo w gruncie rzeczy nie mam do niego daleko, a jest dużo do zobaczenia. Wczoraj wreszcie udało mi się odwiedzić to miasto i powiem Wam, że był to jeden z lepszych dni w moim życiu, zaraz przekonacie się dlaczego.
 Pierwszym punktem naszej wycieczki był wieżowiec Sky Tower, który nie da się ukryć, robi ogromne wrażenie (największy budynek w Polsce, ponad 200 m i 49 pięter). Widok z tarasu widokowego jest przepiękny, więc jeśli jeszcze tam nie byliście, a macie taką możliwość, to jak najbardziej polecam.
 Następnym punktem wycieczki była wystawa klocków Lego na stadionie. Z tego miejsca najbardziej chyba cieszył się mój młodszy brat, który uwielbia Lego, ale to nie zmienia faktu że mnie także bardzo tam się podobało. Znajdowało się tam ze sto gablot, w których były różne a ciekawe budowle, nawet roboty, którymi można było sterować. Największe wrażenie zrobił chyba na mnie Tytanic z klocków Lego, który był ogrooomny, a na jego stworzenie użyto 500 tys. klocków.
Na samym końcu znaleźliśmy się na wrocławskim rynku, a na którym teraz odbywa się Jarmark Bożonarodzeniowy. Trzeba przyznać, że jest tam przepięknie, masa świecących straganów i niesamowity świąteczny klimat, to także Wam polecam haha.
Przyszedł czas na punkt kulminacyjny wczorajszego dnia, a mianowicie spotkałam się z moją internetową przyjaciółką Olą - od razu polecę Wam jej bloga, bo jest supi dupi-> alexandra-koch.blogspot.com. To było bardzo dziwne uczucie, kiedy nagle zobaczyłam na żywo osobę, którą miałam dotychczas okazję widzieć tylko w ekranie komputera bądź telefonu, uwierzcie mi. Strasznie stresowałam się przed spotkaniem, trzęsły mi się ręce, a kiedy już się znalazłyśmy na jarmarku to mocno ją przytuliłam. Niestety miałyśmy tylko coś ponad godzinę dla siebie, ale to nie zmienia faktu, że było prześwietnie (nawet jeśli ja podczas tego czasu bałam się odzywać, bo nadal nie wierzyłam w to co się stało). Było to nasze pierwsze spotkanie, ale planujemy już powoli kolejne, więc pewnie jeszcze nie raz o Oli w jakimś poście usłyszycie haha. (Pozdrawiam Kasię, siostrę Oli)