niedziela, 8 listopada 2015
FALL WEEKEND 08.11
Siedzę pod kołdrą, która delikatnie ogrzewa mnie w te monotonne, niedzielne, jesienne popołudnie. Zaraz obok mojego łóżka stoi stolik, z herbatą w moim ulubionym kubku, który jest mi nieodłączny od roku. W tle leci najnowsza płyta The Neighbourhood, kocham ją, ma taki niesamowity nastrój. Laptop powoli przegrzewa się od leżenia na kołdrze. Zamulam. Rebloguję kolejne jesienne obrazki na Tumblr i zastanawiam się co ze sobą zrobić. Jutro rano czeka mnie kolejny sprawdzian, na którego nic nie umiem, a może jeszcze wkradnie się jakaś niezapowiedziana kartkówka. Przez głowę przechodzi mi myśl, aby zebrać się i wziąć się za naukę, ale wymiękam, bo materiału jest zbyt wiele. Chyba czas już zacząć uczyć się regularnie, bo moje oceny to jakaś katastrofa. W telewizji leci już reklama Coca-Coli, ojj czuję już święta. Pragnę coraz bardziej tej świątecznej atmosfery, lampek z choinki oświetlających salon, pieczenia pierników. Patrzę na podłogę, na której leży pudełko z nowymi jesienno-zimowymi butami, które kupiłam wczoraj i już nie mogę się doczekać aż je założę. Siedzę całkowicie bez makijażu, w zwykłych legginsach i spranym t-shircie. Muszę zaraz zrobić maseczkę na twarz, bo moja cera jest coraz gorsza. Wyciągam królika z klatki, kładę go na moich kolanach i delikatnie przesuwam palce po jego milutkim futerku. Zamykam laptopa, odkładam królika i zaczynam naukę.






Subskrybuj:
Komentarze (Atom)